Czy wiesz kim był Joseph Pulitzer? fot. wikimedia.org

Joseph Pulitzer – kim był i dlaczego ufundował nagrodę?

Wyobraźcie sobie człowieka, który przybywa do Ameryki z małego miasteczka w Europie Środkowej, nie zna języka i nie ma grosza przy duszy, za to głowę pełną pomysłów i ambitnych planów na życie.  Kilkadziesiąt lat później ten sam człowiek będzie właścicielem jednego z najbardziej wpływowych dzienników w kraju, wprowadzi nowe formy dziennikarstwa i w swoim testamencie pozostawi fundusz, który ustanowi standardy rzetelności i doskonałości. Wiecie już o kim mowa? To historia Josepha Pulitzera.

Skąd pochodził i jak trafił do Ameryki

Joseph Pulitzer urodził się w 1847 roku, w Mako na Węgrzech. Był synem handlarza zbożem o żydowskim pochodzeniu. Starannie wykształcony w Budapeszcie, od dziecka marzył, aby służyć w wojsku. Niestety z powodu wady wzroku i słabego zdrowia nie mógł zostać żołnierzem w monarchii austro — węgierskiej. Wyemigrował do Ameryki Północnej, gdzie akurat trwała wojna secesyjna. Wziął w niej udział w I Pułku Kawalerii Nowojorskiej. Po odejściu z wojska przeniósł się do St. Louis, gdzie trudnił się w różnych zawodach. W wolnym czasie potrafił wiele godzin przesiedzieć w bibliotece i uczyć się angielskiego.  

Z reportera do magnata prasowego

Pierwszą pracę w gazecie Pulitzer otrzymał w redakcji niemieckojęzycznego dziennika „Westliche Post”, którego później został właścicielem, a po paru latach sprzedał go ze sporym zyskiem. Mężczyzna stawał się również coraz bardziej aktywny w polityce, został nawet członkiem parlamentu stanowego. Początkowo związany był z liberalnymi republikanami, potem przeszedł na stronę demokratów. Cały czas jednak parał się pracą dziennikarską, został m.in. korespondentem „New York Sun” w St. Louis. Ten węgierski emigrant umacniał swoją pozycję w społeczeństwie, chodził na salony, zaczął wykupywać lokalne redakcje. W końcu, w  1883 roku kupił nowojorski New York World — gazetę o niskim nakładzie, która wkrótce miała stać się jednym z najbardziej wpływowych dzienników w kraju.

Dziennikarskie innowacje, które zmieniły oblicze prasy

Pulitzer był pionierem nowoczesnego dziennikarstwa. Wprowadził do gazet elementy, które dziś uważamy za oczywiste. Są to:

  • Sensacyjne tematy, opisy skandali i walki z korupcją. Pulitzer całkowicie zreorganizował swój dziennik. Opisy zbrodni, mroczne tajemnice rodzinne, skandale i opisy korupcji codziennie emocjonowały czytelników i grały na ich uczuciach;
  • Stałe kolumny sportowe i działy mody kobiecej;
  • Ilustracje i komiksy tzw. „The Yellow Kid”. W każdym numerze publikowana była historyjka, która opowiadała o życiu w slumsach. Drukowany był z użyciem ostrej żółtej farby, dlatego gazetę Pulitzera, która otworzyła nową epokę prasy codziennej i podobne dzienniki zaczęto nazywać „yellow press”.

Prostota stylu, przy sensacyjności doniesień spowodowały wielką popularność jego gazety i szybki wzrost nakładu. Wielu historyków i dziennikarzy uważa, że to  on zapoczątkował umasowienie prasy w Stanach Zjednoczonych.

Rywalizacja z Hearstem i narodziny „yellow journalism”

Mówiąc o Josephie Pulitzerze, trzeba wspomnieć również o Williamie R. Hearstcie. Był właścicielem gazety „The New York Morning Journal” i największym rywalem Pulitzera. Niektóre źródła podają, że w młodości William przez kilka miesięcy pracował jako reporter w „New York World”, jednak nie jest to do końca potwierdzone. Wiadomo jednak, że mężczyźni znali się jeszcze zanim zaczęli odnosić sukcesy.

Gazety prześcigały się w sensacyjnych tematach, krzykliwych nagłówkach i widowiskowych ilustracjach. Tak narodziło się „yellow journalism”, czyli styl, który stawiał na emocje, przesadę i sensację.

Pulitzer często bywał oskarżany o pogłębianie sensacyjności, ale jednocześnie jego redakcje finansowały poważne śledztwa i kampanie społeczne. Działania te znacząco wpłynęły na wizerunek dziennikarza i uczyniły go kontrowersyjną, lecz wpływową postacią.

Pierwsza szkoła dla dziennikarzy

Pulitzer był osobą o słabym zdrowiu. Walka na rynku wydawniczym i nieustanna praca dodatkowo go osłabiły. Miał poważne problemy ze wzrokiem i cierpiał na rzadką nadwrażliwość na dźwięki i mimo zażywanych lekarstw musiał przebywać w specjalnym dźwiękoszczelnym pomieszczeniu. Jednak do końca życia w pełni oddawał się pracy.

U kresu swych sił, usilnie walczył o realizację pomysłu, którym zajmował się od dawna — stworzenia pierwszej szkoły dziennikarskiej w USA. Sam stworzył zarys takiej szkoły, ponieważ zależało mu, aby poziom kształcenia przyszłych dziennikarzy był jak najwyższy. Kilkukrotnie zwracał się do władz pobliskich uczelni o założenie takiego kierunku, jednak zawsze mu odmawiano. Marzenie Pulitzera spełniło się dopiero po jego śmierci, gdy w 1911 roku dyrektorem Columbia Universiry w Nowym Jorku został Nicholas M. Butler. 25 września 1912 roku 75 studentów rozpoczęło studia w pierwszej szkole dziennikarskiej.

Columbia University jest najlepszą szkołą dla dziennikarzy na świecie. fot. Jim.henderson/wikimedia.org
Columbia University jest najlepszą szkołą dla dziennikarzy na świecie. fot. Jim.henderson/wikimedia.org

Testament, Columbia i narodziny Nagrody Pulitzera

Joseph Pulitzer zmarł 29 października 1911 roku w Karolinie Południowej.  W swoim testamencie zapisał uniwersytetowi 2 miliony dolarów na organizację nowego kierunku studiów. Rok później w dniu rozpoczęcia budowy gmachu Columbia University Graduate School of Journalism, akt erekcyjny włożyła w fundamenty budynku jego córka Lucille.

Pulitzer ufundował także nagrodę swojego imienia. Pierwszy raz przyznano ją w 1917 roku i do dziś jest ona najbardziej prestiżową nagrodą dla dziennikarzy. Obecnie obejmuje ona 21 kategorii w dziennikarstwie oraz w dziedzinach literatury, poezji i muzyki. Każde wyróżnienie rozumie się, jako synonim doskonałości i etycznej odpowiedzialności w zawodzie.

Dlaczego pamiętamy Pulitzera?

Pulitzer jest postacią pełną sprzeczności. To imigrant, który stał się magnatem oraz  innowator formy, który tworzył sensacyjne nagłówki. Odniósł komercyjny sukces a u kresu życia zainwestował w edukację i etykę zawodu. Jego słynne credo brzmi mniej więcej tak: „Nasza republika i jej prasa wzrosną albo upadną razem”. To przypomnienie, że media mają moc, ale i obowiązek.

Podobne wpisy