Manekiny w sklepie fast fashion.

Tanie ubrania. Fast fashion a środowisko i wyzysk człowieka

Kto nie lubi zakupowego szaleństwa? Śledząc trendy w mediach społecznościowych często dajemy się ponieść nieprzemyślanym decyzjom, kupując online bądź stacjonarnie. Bo przecież chcemy ubierać się niczym prosto z wybiegu, a przy okazji w stosunkowo niewielkiej cenie. Tylko… czy to jest tego warte? Za naszą kulturę nadkonsumpcji koszty ponosi planeta, a także niewidzialni pracownicy, wykonujący niewolniczą pracę. Co stoi za tanią koszulką i czego nie mówią nam marki?

Co to jest fast fashion?

Fast fashion w dosłownym tłumaczeniu oznacza „szybką modę”. Wprowadza na rynek odzież tanią i produkowaną masowo, często wzorowaną na projektach znanych domów mody. Idealnie wpisuje się w tzw. współczesną kulturę konsumpcyjną, w której trendy zmieniają się niezwykle szybko, a kupujący dokonują zakupów w sposób impulsywny, przeważnie ze względu na niskie ceny oraz realizację sztucznych potrzeb, wykreowanych głównie dzięki marketingowi. 

„Nie idźcie, biegnijcie do [tu nazwa sklepu]” – to zdanie słyszał chyba każdy z nas, scrollując media społecznościowe. Już od początku atrakcyjne ceny stają się jeszcze bardziej zachęcające dzięki regularnym wyprzedażom, tworzącym atmosferę koniecznej do wykorzystania okazji. Bo przecież ten towar nie będzie czekał wiecznie, a jego miejsce zajmie kolejny. Na co więc czekać? Trzeba kupić, zanim będziemy żałować. Sieciówki takie jak Zara czy H&M wypuszczają bowiem po kilkanaście kolekcji roczne – niektóre firmy po nawet 30.

Fast fashion a wpływ na środowisko

Choć powoli się to zmienia, wciąż zbyt mało osób zdaje sobie sprawę, jak bardzo szkodliwy dla środowiska jest przemysł odzieżowy. Zajmuje on bowiem drugie miejsce pod względem zanieczyszczania planety. Szczególnym winowajcą jest tu branża szybkiej mody, która odpowiada za 10% światowej emisji gazów cieplarnianych. Jak można przeczytać w wielu badaniach naukowych, jest to „więcej niż wszystkie emisje pochodzące z międzynarodowych lotów samolotowych razem wzięte”.

Ponad 68% włókien pozyskuje się z zasobów nieodnawialnych – jest to wręcz przerażające, patrząc na to, że cykl życia produktów jest niezwykle krótki. Wpływa na to zarówno kwestia szybko zmieniających się trendów, jak i jakość ubrań – w efekcie zawartość naszej garderoby rośnie, podobnie jak ilość wyzbytych materiałów. Zarówno odzież wyrzucona, jak i niesprzedana stanowi alarmującą liczbę 92 milionów ton odpadów wytwarzanych rocznie. Wędrują one na wysypiska w Afryce, a ich rozkład powoduje emisję gazów cieplarnianych. Już w ciągu zaledwie roku kończy tam aż 60% zakupionych ubrań

W ciągu roku na wysypiskach śmieci kończy aż 60% zakupionych ubrań. Fot: Tom Fisk, pexels.com

Aby wytworzyć sztuczne włókna z surowców nieodnawialnych, potrzeba dużej ilości energii oraz ropy naftowej. 1 kilogram włókien powstałych z polimerów syntetycznych to emisja aż 11,9 kilogramów dwutlenku węgla do naszej atmosfery. Sam przemysł naftowy wpływa także do wzrostu poziomu zanieczyszczeń. 

Fast fashion wytwarza 20% globalnych ścieków, na co wpływ mają niebezpieczne barwniki tekstylne. Zawierają one metale ciężkie oraz wiele innych toksycznych substancji, co tym bardziej przeraża, biorąc pod uwagę, że odprowadzane są do lokalnych systemów wodnych. W ten sposób zdrowie okolicznych mieszkańców jest zagrożone, podobnie jak zwierząt.

Cały przemysł związany z modą to aż 93 milardów metrów sześciennych wody, co zaspokaja potrzeby 5 milionów ludzi. Tymczasem ponad 2,2 miliarda osób nie ma odstępu do czystej wody pitnej… Jak możemy przeczytać u Jana Markanicza i Marcela Mikołajczaka:

Sektor tekstylny i modowy jest ściśle powiązany z degradacją środowiska wodnego, przyczyniając się do utraty około 7% lokalnych zasobów wód podziemnych oraz wody pitnej na całym świecie, szczególnie w regionach o dużej aktywności produkcyjnej, takich jak Chiny i Indie.

Ubrania, które produkuje branża szybkiej mody to przede wszystkim plastik, który wykorzystywany jest w ok. 60% materiałów w odzieży. Są to poliester, akryl i tekstylia nylonowe. W swojej strukturze posiadają mikroplastik, przez co podczas prania wydzielają nawet 500 000 ton mikrowłókien, które dostają się do wody, a ostatecznie – oceanów. Tym samym tylko jedna osoba może wydzielić w ciągu roku prawie 900 milionów mikrowłókien poliestrowych. I, co gorsze, takie materiały nie ulegają biodegradacji. Ubranie z poliestru rozkłada się nawet do 200 lat

Kto szyje ubrania dla sieciówek? Czyli o godności człowieka

O dzieciach, które szyją nasze ubrania było swego czasu niezwykle głośno. Temat jednak szybko ucichł, a my powróciliśmy do dalszej konsumpcji towarów z Zary, H&M czy innych sklepów fast fashion. Czy da się jednak milczeć w kwestii wyzysku pracowników oraz tragicznych warunków ich pracy?

Od lat przemysł odzieżowy lokuje swoje fabryki w krajach biedniejszych, jak chociażby Bangladesz, wykorzystując przy tym tanią siłą roboczą. Jak podają badacze, ich wynagrodzenie „odbiega od poziomu godnej pracy”. Możemy kupować tanio tylko dzięki temu, że pensja tych ludzi jest niezwykle niska, wręcz głodowa, podobnie jak koszty produkcji. W produkcji fast fashion bierze udział około 40 milionów pracowników na całej świecie, ale aż 90% to osoby pochodzące z państw o niskim – lub najwyżej średnim – poziomie zamożności. 

Równie istotne są tu niehumanitarne warunki pracy. Często bowiem z powodu przepracowania czy łamania norm BHP dochodzi do tragedii, tak jak w przypadku katastrofy w fabryce Rana Plaza w 2013 roku. Zginęło wówczas ponad 1100 pracowników, a 2000 zostało rannych. 

Osoby biorące udział przy produkcji ubrań dla marek fast fashion nie są także wyposażani w odpowiedni sprzęt ochronny. Przez to są narażeni na działanie rakotwórczych substancji chemicznych. Inną kwestią jest słaba wentylacja, wywołująca zagrożenie dróg oddechowych. Jest to spowodowane przez pył bawełniany i inne, syntetyczne cząsteczki, które to unoszą się w powietrzu. Firmy nie dbają o pracowników ani środowisko, a wyłącznie o własną korzyść, wykorzystując przy tym nasze pragnienie dopasowania, bycia na czasie oraz inne kwestie psychologiczne marketingu. 

Choć przemysł fast fashion jest dla nas niezwykle wygodny, czasami warto się zastanowić, czy aby ważniejsze nie jest dobro ogółu. Jest to bowiem kwestia zarówno naszej planety, jak i godności osób, których praca jest wykorzystywana, a oni sami narażeni są na utratę życia i zdrowia za marne grosze. Być może zamiast kupić wiele tanich ubrań, które wkrótce i tak wylądują w koszu, lepiej zainwestować w coś wytrzymałego na lata. Alternatywą są tu rzeczy z drugiej ręki, kupowane w tak zwanych lumpeksach, ale również marki slow fashion – przykład mody zrównoważonej, szanującej ludzi i środowisko. 

Źródła:

Julia Stachowicz, Katarzyna Wybieralska, Wpływ fast fashion na środowisko naturalne, [w:] Jakość w strategii zrównoważonego rozwoju, red. M. Krzywonos, D. Wieczorek, Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Poznań 2024, s. 115–130.

Agata Balińska, Aleksandra Kondratowicz, Gospodarka cyrkularna na rynku odzieżowym i jej rola w redukcji negatywnego wpływu fast fashion na środowisko przyrodniczo-społeczne, „Turystyka i Rozwój Regionalny” 2025, nr 23, s. 5-15.

Klaudia Potykanowicz, Anna Hołownia, Paulina Łosiecka, Olga Filipiak, Fast fashion jako element kultury konsumpcyjnej XXI wieku, https://share.google/MkDmWx6orIj1hecck [dostęp: 11 maja 2026]

Jan Markanicz, Marcela Mikołajczak, Czy świadomość na temat fast fashion ma wpływ na decyzje zakupowe konsumentów?, „Teoria i Praktyka Dydaktyki Akademickiej” 2024, t. 3, nr 1, s. 1-19.

Podobne wpisy